BIK

poniedziałek, 22 września 2014

750 zł później, czyli ile dałam zarobić bankowi, z którego usług nie korzystam

Witajcie!

Mam nadzieję, że Wasz tydzień zaczął się dobrze. Dziś mija 21. dzień odkąd zaczęłam dbać o swoje finanse na poważnie. Podobno tyle potrzeba człowiekowi, żeby przyzwyczaił się do nowych nawyków i coś w tym jest. Z niecierpliwością czekam na pensję, która dopiero za tydzień. Ale nie dlatego, że zamierzam ją wydać na coś nowego, tylko nie mogę się doczekać, aż spłacę kolejną partię długów. Wniosek o konsolidację się procesuje, kazano mi dostarczyć dodatkowe dokumenty, ciekawe co z tego będzie.
Dziś zrobiłam przegląd lodówki i przygotowałam sobie obiad "z niczego". Dawniej często zdarzało mi się wyrzucać zepsute produkty. Teraz pilnuję, żeby nic się nie zmarnowało i idzie mi coraz lepiej.

A o czym chciałabym Wam dziś powiedzieć? O 750 zł, które oddałam bankowi za nic. Dlaczego? Jak zwykle - dlatego, że nie pilnowałam swoich finansów. Zatem, jak to się stało? Oto historia:

W sierpniu 2010 r. założyłam sobie nowe konto w Banku B, z którego cały czas korzystam. Przyczyną było moje niezadowolenie z obsługi konta w Banku A. Nie zlikwidowałam jednak starego konta od razu, kierując się typowym wtedy dla mnie myśleniem "Zajmę się tym, jak będę miała czas. A poza tym, może mi się jeszcze przyda?" I rzeczywiście, czasem się przydawało jako konto pomocnicze (Choć z perspektywy czasu widzę, że poradziłabym sobie bez niego).
Dziś pierwszy raz w życiu zajrzałam na historię tego rachunku i odważyłam się policzyć koszty:
Na obsługę konta "Przyda się" wydałam ok. 750 zł w ciągu czterech lat! To daje ok. 188 zł rocznie!
Postawiłam więc sobie ultimatum: do końca tego miesiąca likwiduję to konto. A Wy? Macie też takie konta - skarbonki?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz